Babcina miłość heroiczna

Dziś było klawo.

Dziś w przedszkolu zorganizowano spęd pt.”Dzień babci i dziadka”, choć trafniejszym określeniem byłby tytuł:  ” Dzień duszenia się w sosach własnych z nutą cebulowo-czosnkową”.

No, ale zacznijmy od początku.

Uwielbiam „początki”.

Na początku było słowo w formie pisemnej – zaproszenie  dla kochanych babć i dziadków.

Słowo to spotyka się zawsze, z niewiarygodnym wręcz entuzjazmem.

Dziękują za zaproszenie, chwalą Leonka, dopytują się żywo o wszelkie szczegóły… Uśmiechają się, bardzo się  cieszą, że…..chyba  nie będą mogły przyjść.

Matka moja – zajęta kobieta. Akurat tego dnia lekarz jej wypadł, a tatuś chyba pomóc  będzie jej musiał..

Teściowa uciemiężona życiem i obowiązkami. Lekko nie ma. Nie wie czy da radę…

Jeden dziadziuś w pracy,  a drugi zatrudniony na etacie szofera…

Kocham to.

Jakieś 8 lat temu,  same zapytywałyby się niecierpliwie:

” Nie dostaliśmy żadnego zaproszenia do tej pory. Czy w tym roku to nie będzie Dnia Babci?”

No tak, ale w 2018 roku, rzecz tak stanowi, że  Leoś , u jednej babci jest  ” jednym z dziewięciu”, u drugiej zaś ” jednym z siedmiu wspaniałych” wnucząt.

Tak więc, nie ma się co dziwić kochanym babciom i dziadziusiom.

W momencie gdy planuję już,  jaką chustę mam włożyć na głowę, skąd zdobyć okulary i jak schować zęby,  budzi się w babciach,  jakimś nadludzkim wysiłkiem,  chęć  zobaczenia wnuczka.

Dzwonią wieczorem telefony… a w nich,  odzywają się dobrze znane  głosy z zapytaniem: „Czy to jutro? To przedstawienie?”  W  wypowiedziach tych,  można wyczuć wątłą nutkę nadziei, że może jakimś cudem,  już po wszystkim…

Koniec końców, stawiają się dzielne babcie na czas w przedszkolu. Uśmiechnięte i wystrojone jak stróż na Boże Ciało. Klaszczą najgłośniej z całej  sali, na zmianę  śmieją się gromko i ocierają łezki, spozierając przy tym  na siebie ukradkiem. Która głośniej się śmieje? Która bardziej kocha wnusia?

Po występie zaś, gdzie stado maluszków waliło z werwą w bębenek i tańczyło wytrwale do ” kolusia”, pochwałom nie ma końca.

Są czekoladki.

Zdjęcia.

I buziaki.

 

To jest dopiero miłość. Babcina miłość heroiczna!

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *